Skip to content

„Ja, snycerz” #3

Pora porzucić logikę. Urwać się z łańcucha, którego każde ogniwo jest już nadgryzione zębem wolności. Korozja szczęścia.

__________

 

Nieodpowiedzialnie postąpiłbym pisząc o pracy z dłutami, nie wspominając o zasadach bezpieczeństwa. Jest to kwestia bardzo istotna, niestety wielokrotnie pomijana, lub po prostu traktowana jako coś błahego. Prawda jest taka, że prawie każde zacięcie dłutem wymaga interwencji chirurgicznej. Z racji bardzo ostrej stali, narzędzia te z łatwością rozcinają skórę zatrzymując się niejednokrotnie dopiero na kości. Pytanie więc:

 

Kiedy powstaje ryzyko? Jak je zminimalizować?

Prawdę mówiąc, są trzy podstawowe zasady które należy przestrzegać. Postaram się je omówić w czytelny sposób.

 

1. Nie pchaj dłuta po materiale jedną ręką.

 

Każda siła którą chce się kontrolować, potrzebuje asekuracji w postaci hamulca. Tutaj tym hamulcem jest ręka. Przypuszczam, że nie ma idealnego układu dłoni który zapewniłby 100% bezpieczeństwa pracy. Najodpowiedniejszym dla mnie sposobem trzymania dłuta jest pozycja: lewa dłoń obejmuje dłuto miej więcej w połowie, spoczywa zarówno na rękojeści jak i na stali. Trzymanie narzędzia w ten sposób zapewnia coś w rodzaju równowagi. Ręka nie jest za daleko od rękojeści, ani za blisko ostrza. Prawa ręka natomiast zostaje przyłożona do odsłoniętej części rękojeści, popychając bądź uderzając w nią, nadaje dłutu ruch. Co ciekawe, najbezpieczniejszym sposobem pracy jest korzystanie z pobijaka cały czas! Bardzo łatwo to wytłumaczyć prostym przykładem. Usiądź przy gładkim stole i postaw na nim pustą szklankę. Twoim zadaniem jest przesunięcie szklanki tak, by znalazła się na krawędzi stołu, lecz z niego nie spadła. Zrobisz to jednym mocnym pchnięciem, czy kilkoma słabszymi? Oczywiście że większą asekurację da drugi sposób. Tak samo ma się to w rzeźbieniu. Trzymając dłuto lewą ręką, pobijać rękojeść małym pobijakiem, nadając dłutu kontrolowane posunięcie o daną odległość i głębokość. Zależnie od użytej siły, będzie się ono przesuwać o 2 centymetry, albo 2 milimetry. Pchanie dłuta jest to ryzykowne, gdyż nie jest się w stanie przewidzieć czy drewno za chwilę nie okaże się miękkie i siła jaką wkładamy w prowadzenie nie spowoduje pchnięcia dłuta o 10 centymetrów za daleko, gdyż nie ma możliwości wyhamowania w jednym momencie.

Wszystko zależne jest od opracowywanego motywu. Gruby materiał będzie zbierany przy użyciu dużego pobijaka. Samo rzeźbienie odbywać się będzie z małym pobijakiem, bądź też poprzez pchanie ręką. Nie ma tutaj ustalonej reguły. Każdy z czasem wypracowuje sobie własny sposób pracy, i wie kiedy lepiej będzie mu pracować z pobijakiem a kiedy bez.

 

2. Nie trzymaj ręki na drodze dłuta.

 

Może się zdarzyć podczas rzeźbienia płaskorzeźby, że dłuto będzie prowadzone jedną ręką. Na pewno się to zdarzy, wiem z doświadczenia. Należy wtedy unikać układu rąk, gdy jedna z dłoni znajduje się przed dłutem, czy też na jego drodze. Chodzi o to co pisałem w pierwszym punkcie. Nie wiadomo, czy drewno nie okaże się bardziej miękkie w danym miejscu, czy się nie wykruszy. W takiej sytuacji dłuto z całą siłą jaką wkładamy w jego pracę, „wyskakuje” z materiału i leci przed siebie. Nie ma mowy o wyhamowaniu. Jedyna rzecz jaka stoi na jego przeszkodzie to leżąca przed nim dłoń. Obrażenia zazwyczaj są dotkliwe. Dlatego też, należy unikać nawyku przytrzymywania drewna ręką, jak i podpierania się podczas pracy na blacie.

 

3. Nie ciągnij dłuta po materiale w swoją stronę.

 

Kolejnym sposobem pracy stwarzającym zagrożenie, jest ciągnięcie narzędzia do siebie. Podczas pracy z materiałem o dużej powierzchni, częste obracanie go może stawać się uciążliwe. Dlatego zdarza się, że dla jednego zacięcia z przeciwnego kierunku nie „opłaca” się poruszać całego materiału. Najlepiej jest przygotować miejsce do pracy w taki sposób, aby mieć dojście do warsztatu z każdej strony. Wtedy można bez problemu podejść rzeźbę, bez konieczności wkładania siły w ustawianie jej pozycji sprzyjającej obróbce. Gdy jednak warunki nie pozwalają na przygotowanie stanowiska w podany wyżej sposób, można nieco nagiąć tą zasadę, pamiętając o zachowaniu ostrożności. Jeśli już muszę podejść dłutem w swoją stronę ciągnąc je ku sobie, kładę obydwie ręce na obrabianym materiale tak, bym wspierał się na swych przedramionach. Wtedy, masa mojego ciała dociska ręce do warsztatu uniemożliwiając im niekontrolowane przesunięcie się, a dłuto ma możliwość pracy w zakresie ruchu jaki dają moje nadgarstki. Patrząc od góry, prawidłowy układ rąk powinien tworzyć raczej kąt ostry. W taki sposób można również pracować z pobijakiem. Pamiętając, by ręka trzymająca dłuto spoczywała na rzeźbie, natomiast druga ręka z pobijakiem, poprzez uderzenia wprawiała dłuto w ruch.

 

Przedstawione wyżej zasady wynikają z mojej obserwacji. Wydaje mi się, że są one bardzo pomocne na początku nauki rzeźbienia, gdyż stosując się do nich, jak na razie nie zdarzyło mi się zranić dłutem podczas pracy. Z upływem czasu, zdobywanym doświadczeniem, każdy zaczyna wypracowywać własny styl rzeźbienia.

 

Niech podstawą każdego stylu będzie bezpieczeństwo. Bo bez niego, wszystko inne może okazać się bardzo kruche.

__________

Published in"Ja, snycerz"Blog

Comments are closed.