Skip to content

Wędrując pod słońcem…

Tworzenie jest piękne. To jak kopnięcie prądem.

Dotyka Cię w palec, a czujesz to całym ciałem.


I jak słońce?
Może dzisiaj znowu spróbujemy?

Dalej milczysz. Mrugnij chociaż, raz. Daj znak żeś jest, bo Cię nie widzę. Jasność ogromna nie pozwala mi spojrzeć, dostrzec Ciebie. Czuję, całym swym ciałem czuję, że jesteś ze mną. Lecz zaczynam już drętwieć. Za dużo ciepła, oddechu brak.
Wybacz więc, muszę odejść.
Nie martw się, nie zdążysz zatęsknić. Będzie to tylko moment.
Widzisz?
Bo ja już nie. Zapadły powieki, zmęczone szukaniem celu, idei tej wędrówki. Przeraża mnie to, jutro znów się podniosą.
Znów bez celu, znów bez idei.
Wędrując pod słońcem, które nie gaśnie…


Ostre dłuto, delikatne słowo.

Czasem zamienne.

Zegar1ZegarH1 ZegarH2 ZegarH3

Published in"Ja, snycerz"Blog

Comments are closed.